poniedziałek, 14 lipca 2014

"Rywalki" Kiera Cass

"Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić..." 

   O "Rywalkach" było bardzo głośno. Książka pani Cass wyskakiwała z każdego zakamarka internetu, w końcu i ja uległam pozytywnym opiniom, ciekawemu opisowi i cudownej okładce.


"To, co dla mnie wydawało się czymś niewiele lepszym od programu rozrywkowego w telewizji, dla niego było jedyną szansą na szczęście."

   Na początku niewiele się dzieje. Poznajemy Americę, jej rodzinę, otoczenie i sekretną miłość, Aspena. Mimo że niewiele się działo to od razu polubiłam tę historię. Nie wiem czy to zasługa prostego i lekkiego stylu pani Cass czy charakteru Ameriki, ale pędziłam przez kolejne strony zdecydowanie za szybko! Zanim zdążyłam podnieść głowę znad książki byłam już w połowie i przeczytałabym ją jednym tchem, gdybym nie była na wyjeździe, na którym zwiedzałam.
   Bohaterowie to mocny punkt "Rywalek". Autorka stworzyła postacie, które uwielbiam, nienawidzę, bądź żywię wobec nich mieszane uczucia. Cała gama uczuć! Ami zyskała moją sympatię już na samym początku, uwielbiam ją za jej upartość, zadziorność, wrażliwość i nieustępliwość. Trochę mniej lubię ją za jej niezdecydowanie, ale w tej części nie było aż tak widać tej cechy.
   Maxon od pierwszego spotkania z Ami, które było jedną z najlepszych scen w książce, skradł moje serce. Spokój i cierpliwość - te dwa słowa idealnie opisują księcia Illei. No, może jeszcze wrodzony czar i szczerość. 
   Jeżeli chodzi o Aspena to nie wyrobiłam sobie na jego temat zdania. Było go po prostu za mało! Ale swoim bezwarunkowym oddaniem i miłością do Mer bardzo mi zaimponował.
   Uwielbiam rodzinę Ami. W szczególności May, której radość i optymizm sprawiał, że z twarzy nie schodził mi uśmiech.
   Mało informacji o pozostałych dziewczętach biorących udział w Eliminacjach trochę mi przeszkadzał. Autorka skupiła się głównie na Americe, jej najlepszej przyjaciółce Marlee i Celeste, największym wrogu Ami. Brakowało mi choćby cienia informacji o pozostałych dziewczętach, bo o istnieniu niektórych dowiadywałam się dopiero, gdy padało nagle ich imię. 
   Na uwagę zasługują także pokojówki Ami, które są po prostu cudownymi kobietami, nie da się ich nie lubić!

"Maxon stłumił ponury śmiech.
-Ale ty nie, więc nie miałaś absolutnie żadnych oporów przed walnięciem mnie w krocze, tak?
-Celowałam w udo!"

   Co mi się bardzo podobało i zasługuje na dużą pochwałę? Budowanie relacji między Mer a Maxonem! Od niechęci Ami do księcia, poprzez układ o ich przyjaźni, który sprawił, że naprawdę się zaprzyjaźnili aż do czegoś więcej. Nie powiem, że już teraz jest to miłość, ale jest to coś więcej niż przyjaźń. Brak nagłości głębokiego uczucia między Ami a Maxonem sprawił, że śledziłam ich relacje z zapartym tchem. 
   Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że pojawia się trójkąt miłosny. Na razie za bardzo mi nie przeszkadzał, bo autorka skupiła się na relacji Ameriki z Maxonem i dopiero pod koniec Ami zaczyna zdawać sobie sprawę, że będzie musiała wybrać pomiędzy Aspenem a księciem, można powiedzieć, że panowie biorą udział we własnych Eliminacjach.
    Zabrakło mi surowości Illei. Niby społeczeństwo podzielone jest na kasty, gdzie jedni są skazani na życie z dnia na dzień a inni żyją w przepychu, ale dlatego, że akcja głównie toczy się w pałacu to nie można odczuć biedy w niższych klasach.
 
"Dotyk jego warg sprawił, że się uśmiechnęłam, a ten uśmiech pozostał ze mną na długo."

   Czy polecam "Rywalki"? Jak najbardziej tak! Mimo że pewnych rzeczy mi brakowało to nie odebrało mi to przyjemności czytania. Ciekawy pomysł, żywa i szczera narracja prowadzona przez Mer sprawia, że "Rywalki" czyta się błyskawicznie. Razem z bohaterką przeżywałam wzruszenia, chwilę radości i smutku. Czekam z utęsknieniem na większe rozwinięcie wątku rebeliantów i na dalsze przygody Mer!

Moja ocena: 8/10

Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Rekord 2014, Serie na starcie 2014, Dystopia 2014, Klucznik

15 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze napisana recenzja. Po książkę mam cheć sięgnąć i to jak! :)
    Pozdrawiam,
    Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że książka Ci się podobała, bo już od dłuższego czasu jest na mojej liście ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na półce, także na pewno się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie w końcu sięgnę po tą książkę, bo rzeczywiście głośno o niej od pewnego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dziś wreszcie dostałam pierwszy tom ;) Wkrótce i ja wsiąknę w świat Rywalek i cieszę się, że dałaś tak wysoką ocenę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham tą serię! Jestem już po "Elicie" i z niecierpliwością czekam na ostatnią część.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam <3 Nie wiem sama do końca czemu, ale tak mnie zaczarowała ta książka :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też widziałam wiele pozytywnych opinii na blogach (choć trafiały się i negatywne), ale że nie przepadam za trójkątami miłosnymi, to się nie skusiłam. ;) Z przyjemnością jednak czytałam twój wpis, bohaterowie wszystkich książek powinni wzbudzać w nas tyle emocji. :)
    "nie można odczuć biedy w niższych klasach" - I to jest coś, czego często brakuje mi w młodzieżowych dystopiach czy po prostu powieściach fantastycznych: relacja najbiedniejszych, służących, pokojówek, ludu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka czeka już na półeczce, ale zastanawiam się, czy nie poczekać na trzecią część. Lecz twoja recenzja każe mi sięgnąć teraz! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. książki nie czytałam ,ale jakoś nie ciągnie mnie do niej , chociaż jak nadarzy się okazja to zapewne przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę książkę w planach czytelniczych. Mam nadzieję, że mi tez się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam straszną ochotę na tą serię :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. The Home Business Success Academy is a coaching establishment that assists enterprisers
    and home business operators how to grow their constitutions
    employing target marketing and assorted processes to produce a business.
    The cost of starting a baby planning business is
    very low. Most limousine companies have a fleet of vehicles
    of all shapes and sizes.

    my page - Zamożni gospodarze

    OdpowiedzUsuń